Menu
Zamknij

Jak zdobyć bogactwo - Felix Dennis

Książki o biznesie i ekonomii

Opis

Czy ta książka naprawdę zrobi z Ciebie bogacza?

(Oddajemy głos samemu Felixowi Dennisowi!)

Dlaczego bogaty człowiek miałby tracić czas na pisanie książki, która pomoże się wzbogacić innym?

Z dwóch powodów. Po pierwsze, lubię pisać o czymś, na czym w mojej ocenie się znam. Po drugie, uważam, że każda osoba wykazująca się względnie przyzwoitą inteligencją może zdobyć różnorodność, o ile będzie zmotywowana i stosownie się do tego przyłoży. Na pewno pomaga także to,podczas pisania sączę naprawdę zacne wino (Chateau d’Yquem, rocznik 1986, jeśli już musisz wiedzieć) i delektuję się świeżo uwędzonymi przysmakami z małż, siedząc komfortowo przy oknie z jednym najbłyskotliwiejszych widoków na świecie.

Jestem na Mustique – maleńkiej wyspie wchodzącej w skład karaibskich Wysp Nawietrznych. Potężniej, siedzę właśnie w mojej „chacie pisarza", nowym studiu-bibliotece oddalonym nieco od głównej rezydencji, wybudowanym wyłącznie w jednym celu – bym mógł pisać co tylko sobie zażyczę w ciszy i spokoju. Swoją drogą, typowo jest to poezja. Nie muszę ci chyba przypominać, iż wszystko to kosztuje. To właśnie dostajesz, będąc bogatym – o ile tego chcesz.

Czy nie robisz tego dla pieniędzy?

Pieniądze są za każdym razem mile widziane, lecz to bardzo niewielu pisarzy zdobywa mnogość. Szanse na to są drobne.

Czy ta książka to jakiś przekręt? Korzystasz z usług ghostwrittera?

Nie i jeszcze raz nie. "Jak zdobyć zasobność" to nie przekręt. I nie zatrudniam ghostwritera. Samodzielnie napisałem każde słowo w tej książce.

Nie wynajdziesz tu żargonu ani bełkotu i niewątpliwie nie jest to jeden z tych mesjanistycznych poradników z zakresu „rozwoju osobistego" mających na celu zapoczątkowanie serii nagrań, filmów i godzinnych reklam wątpliwej jakości emitowanych w telewizji późną porą. Nie będziesz także musiał śpiewać mantr o inkarnacjach ani wieszać leczniczych kryształów na szyi – zostawmy te bzdury żonom piłkarzy i polityków, dobra?

Książkę "Jak zdobyć mnogość" napisałem po to, żeby opowiedzieć ci o tym, jak ja tego dokonałem – jak zdobyłem dostatek nie mając ani wyższego wykształcenia ani grosza kapitału. Ujawnię w niej błędy, które popełniłem po drodze – z pewnością w obfitej mierze przyczynią się one do objętości tego tytułu! Na końcu zasugeruję sposoby na to, jak uniknąć podobnych błędów i zacząć gromadzić obfitość.

Czy ta książka naprawdę zrobi ze mnie bogacza?

To realne. Wszystko zależy od stopnia twojej motywacji. Nie mogę zapewnić ci szczęścia. Nie mogę zapewnić ci zdrowia. Ale jestem całkiem pewien, że mogę zwiększyć twoje szanse na zdobycie bogactwa. Co, w wyniku czego, poprawi jakość twojego życia.

Jak prędko mogę stać się bogaczem?

Szybciej, niżeli na to pewnie zasługujesz, lecz wolniej, niż byś chciał – istnieje za dużo zmiennych, by udzielić definitywnej odpowiedzi.

Jak prędko mogę stać się bogaczem?

Ja dokonałem tego na przestrzeni pięciu lat, lecz jest bardzo niewiele „dróg na skróty", równocześnie w życiu, jak i w tej książce. Jak napisał swego czasu amerykański krytyk h.L. Mencken: "Nietrudno odgadnąć powody, dla których słaby człowiek nie znosi wiedzy. Nie znosi jej, bo jest złożona – bo niemożliwie obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Wszelkie przesądy to drogi na skróty. Ich celem jest uproszczenie, a nawet uczynienie oczywistym tego, co niezrozumiałe".

Mencken miał rację. Właśnie dlatego zależy mi na pozbawieniu tej książki pseudonaukowego bełkotu i żargonu. Takie treści powodują wrażenie korzystnie napisanych, a każdej debacie dodają złudnej autorytarności. Jednocześnie, niechybnie prowadzą do błędów, same opierają się bowiem na błędzie, którym jest złudzenie, iż niezrozumiałe lanie wody zaimponuje publice.

Co będę musiał zrobić poza przeczytaniem tej ksiązki?

To, co na ogół. Jak zwykł śpiewać stary geniusz reggae, Jimmy Cliff, w swej najbardziej znanej piosence: You can get it if you really want... On odniósł sukces, ty też możesz. Ale tylko jeśli naprawdę tego pragniesz. I tylko jeśli you try... Try and try... And try again

Jedno jest pewne: jeśli ja tego dokonałem, ty także możesz. Z biedaka – hipisowskiego wyrzutka na zasiłku zamieszkującego obskurny wnętrze bez przysłowiowego grosza przy duszy, w tym bez pieniędzy na czynsz i bez pomysłu na to, co dalej – stałem się bogaczem. A z pewnością daleko mi do geniusza biznesu, co ochoczo potwierdzą moi rywale. Najdziwniejsze jest jednak to, iż ostatecznie stałem się dużo bogatszy aniżeli większość wspomnianych rywali.

Jak to zrobiłeś?

Przeczytaj tę książkę i się dowiedz!

Czym różni się "Jak zdobyć bogactwo" Od wszelkich innych książek o osiąganiu niewiarygodnego sukcesu?

To proste. Nie jestem szarlatanem i nie twierdzę, że potrafię zdziałać cuda. Jak zdobyć zasobność napisałem dla rozrywki, a nie tylko dla efektów czy także po to, żeby zarobić krocie w branży tak zwanego „rozwoju osobistego". A ponieważ mam już niedużo do udowodnienia na polu generowania bogactwa, to zrobiłem wszystko, by ta książka była realnie jak najistotniej zgodna z prawdą i kompletna.

I wreszcie – nie chcę sprzedawać ci niczego więcej – jak choćby części drugiej, trzeciej czy zestawu protekcjonalnych filmów albo płyt DVD. Jak zdobyć bogactwo to wszystko, co mam ci do zaoferowania.

Nie zostałem bogaczem, pisząc poradniki o tym, jak zdobyć mnogość. Nie mam śnieżnobiałych zębów i nie paraduję na oczach opłaconej publiki złożonej z oddanych „wielbicieli" po studiach telewizyjnych w „casualowych" garniturach za 10,000$, sypiąc mantrami jak z rękawa przy akompaniamencie coveru Simply the Best dobiegającym z głośników.

Zdobyłem mnogość po swemu. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że zdobyłem je staroświecko: popełniając błędy. Masę błędów, na których się uczyłem.

W obfitej mierze to właśnie tymi błędami, a nie sukcesami, chcę się z tobą podzielić. W skrócie, nie jestem hochsztaplerem. Najzwyczajniej w świecie jestem gościem, który zdobył zasobność w prawdziwym świecie, a nie na entuzjastycznej karuzeli „rozwoju osobistego", na której jedynym zwycięzcą jest cwaniak z modną fryzurą.

A tak w ogóle, to jak bardzo jesteś bogaty?

Nie wiem. Żaden bogacz tego nie wie. Nie spieniężyłem jeszcze wszystkich aktywów i nie jestem pewien, czy wypalą. Powiedzmy, że to kwota między 400 a 900 milionów dolarów amerykańskich netto. Naprawdę nie potrafię bardziej jej uściślić.

Pięć domów. Trzy posiadłości. Wytworne auta. Prywatne odrzutowce (je akurat wynajmuję). Tysiące akrów ziemi. Obrazy na ścianach i księgozbiory pełne pierwszych wydań. Posążki z brązu zaśmiecające ogród. Szoferzy, gosposie, doradcy finansowi i inni pracownicy wychylający się z każdego kąta.

Minus moje długi, rzecz jasna. Jakieś 30 milionów dolarów długu. Bogaci ludzie zawsze posiadają jakieś długi. Podobno przydają się do optymalizacji podatków – aczkolwiek niezbyt kręci mnie księgowość. Prawdę mówiąc, nadal nie do końca załapałem, o co chodzi z bilansem. Amortyzacja zawsze mnie nokautuje.

Z drugiej strony, nie potrafię sterować odrzutowcem ani prowadzić Rolls-Royce’a, czy choćby Bentleya. Nigdy nie miałem ani czasu, ani chęci, by się tego nauczyć. Stara śpiewka, którą jako nastolatek raczyłem znajomych, prosząc ich o podwózkę brzmiała: „Nie rozumiesz. Jestem wykonany do tego, aby mnie wożono". W tamtych czasach zarówno ja, jak i moi znajomi myśleliśmy, że to była tylko zarozumiała odzywka. Dziś zastanawiam się czasem, czy już wtedy wiedziałem, a przynajmniej podejrzewałem, co się wydarzy.

Kim trzeba być,posiadać szansę na obfitość?

Pisarz F. Scott Fitzgerald powiedział niegdyś: Powiem ci coś o bardzo bogatych. Są inni aniżeli ja czy ty. Przypuszczam, że miał na myśli to, że najwyraźniej nabyli oni parametry, którymi wyróżniają się na tle „zwykłych" śmiertelników. Ernest Hemingway skwitował to tak: Zgadza się, są inni, posiadają więcej pieniędzy. Cały Hemingway. Jego riposta nie jest jednak do końca satysfakcjonująca.

Pierworodni synowie i córki emanują swoistą pewnością siebie. Nie jest tak w każdym przypadku, ale zdarza się to zbyt często, żeby można to było określić mianem zbiegu okoliczności. Podobną pewność siebie zwykle można zaobserwować u ludzi bogatych, niezależnie od tego, czy byli majętni od urodzenia, odziedziczyli fortunę czy na nią zapracowali.

Widać to po sposobie, w jaki wchodzą do hotelu czy restauracji, w których nigdy wcześniej nie byli. Widać to w irytującej tendencji bogatych pań do targowania się w charytatywnych sklepach, gdy kupują designerskie sukienki. Reprezentantki klasy pracującej byłyby przerażone na samą myśl o takim zachowaniu, choć prawdopodobnie to właśnie im, a nie bogaczkom, przydałby się rabat.

Widać to też po dzieciach bogaczy, które zdają się zakładać, iż świat zaprojektowano wyłącznie z myślą o nich. Pieniądze niosą ze sobą pewną niefrasobliwość. To jeden z najmniej atrakcyjnych aspektów bogactwa.

Oto, co powiedział Richard Rumbold, republikański „konspirator" z Anglii, stojąc na szafocie w 1685 r.:
"Nigdy nie mogłem uwierzyć, iż Opatrzność zesłała na ten świat kilkoro ludzi przywdzianych w wysokie buty i ostrogi, gotowych na to, by ujeżdżać konia, a także miliony tych, którzy siedzą na siodłach z założoną uzdą gotowi na to, aby to koń ich powiózł."

Mam równie, drogi czytelniku. Nigdy nie mogłem w to uwierzyć.

Niezależnie od tego, jakie są cechy bogaczy, może je kupić każdy, kto będzie nieustępliwie dążył do zdobycia fortuny. Moim zdaniem wszystko sprowadza się do pewności siebie. Pewności siebie i niezłomnej wiary w to, iż da się to zrobić i iż to właśnie ty tego dokonasz.

Klapki na oczach są pomocne. Bywanie gnojkiem jest pomocne. Odporność na krytykę jest pomocna. Solidność jest kluczowa, podobnie jak zdolność do pracy tak ciężkiej, że kumple będą z ciebie kpić, bliscy rozpaczać, a reszta otoczenia ukradkowo ci się przyglądać, trochę z podziwem, a trochę z pogardą. Szczęście również jest pomocne – pod warunkiem, iż go nie szukasz.

Odpowiedź na to pytanie brzmi zatem prawdopodobnie: nie ci, którzy chcą i nie ci, którzy muszą, ale ci, którzy są w stu procentach zdeterminowani – niezależnie od kosztu, jaki poniosą.

Jakie są największe mity na temat zdobywania bogactwa?

Pierwszy mit:
to opowieści o tym, że ktoś wcale nie zamierzał się wzbogacić i dokonał tego „przez przypadek". „No cóż, robiłem po prostu to, co kocham i pewnego dnia odkryłem, iż jestem bogaty". I tym podobne gadki. Choć mogło to mieć miejsce, z mojego doświadczenia wynika, iż dzieje się tak niezmiernie rzadko.

Niektórym ludziom łatwiej przychodzi jedynie ukrywanie oczekiwań, to wszystko. Pozostali, z którymi nie chciałbyś raczej spędzać wakacji, żądzę pieniądza posiadają we krwi. Daje ona o sobie znać choćby w zwykłych rozmowach o niczym. Zdolność do skrywania oczekiwań i zgrywania pozorów nie zmienia jednak faktu, że zdecydowana większość bogaczy zawdzięczających wszystko samym sobie wprost uwielbia zdobywać fortunę, czy to jawnie, czy potajemnie.

Jakie są największe mity na temat zdobywania bogactwa?

Drugi mit:
głosi, iż ludzie bogacą się dzięki „nieprzeciętnym pomysłom". Choć ta hipoteza jest bardziej prawdopodobna od bogacenia się przez przypadek, stanowi ona pułapkę, bo to tylko po części prawda. Od czasu do czasu każdy z nas wpada na rewelacyjne pomysły. Sam wpadłem kiedyś na perfekcyjny pomysł, wymyślając coś w typu spluwy Spidermana, z której można aby wystrzelić w stronę włamywaczy kleistą siecią, unieszkodliwiając ich bez robienia im krzywdy. Czy ktoś ją wyprodukuje? Pewnie nie.

Kontynuacja, czyli realizacja danego planu jest tysiąc razy ważniejsza od „nadzwyczajnego pomysłu". Prawdę mówiąc, jeśli ten etap odbędzie się rewelacyjnie, czasami nie ma choćby znaczenia, czego dotyczył pomysł. Jeżeli chcesz zdobyć obfitość, nie siedź w bezruchu, czekając na zastrzyk inspiracji. Zamiast tego zajmij się po prostu zdobywaniem bogactwa.

Jakie są największe mity na temat zdobywania bogactwa?

Trzeci mit:
w mojej opinii najbardziej krzywdzący mit kryje się w uwagach typu: „No dobra, może i tobie się to udało w późnych latach 60. Czasy się jednak zmieniły. Dziś nie dałbyś rady zrobić tego w ten sposób".

Może i nie, lecz w jakiś sposób niewątpliwie da się to zrobić. Czasy się zmieniają, jednak ludzka natura, pokusa bogactwa i determinacja do tego, by je zdobyć pozostają błyszczącą stałą w świecie ambitnych panów i kobiet. Przykłady tych, którym się udało, mimo iż w latach 60. Nie było ich jeszcze nawet na świecie są wszędzie wokół. To właśnie oni udowadniają, iż taki sposób myślenia to błąd.

Jeśli pomyślisz, że to niemożliwe i będziesz trzymał się tej myśli zbyt długo, jest znaczne prawdopodobieństwo, że pozostaniesz biedakiem. Naprawdę to tak proste.



Marcin Osman i lekcje z książki „Jak zdobyć różnorodność"

Opinie - 0 opinii

+ Dodaj opinię

PODOBNE PRODUKTY

Książki o biznesie i ekonomii, Pokerowa twarz, czarne serce - Chin-Ning Chu
od 99

1 oferta

Pokerowa twarz, czarne serce - Chin-Ning Chu

  • ISBN 9788366516526 
Porównaj
Książki o biznesie i ekonomii, WYGRANA - Tim S. Grover
od 79

1 oferta

WYGRANA - Tim S. Grover

  • ISBN 9788366516533 
Porównaj
Książki o biznesie i ekonomii, Jak wychować ludzi sukcesu? - Esther Wojcicki
od 65

1 oferta

Jak wychować ludzi sukcesu? - Esther Wojcicki

  • ISBN 9788366516311 
Porównaj
Książki o biznesie i ekonomii, Zmień Kurs - L. David Marquet
od 59

1 oferta

Zmień Kurs - L. David Marquet

  • ISBN 9788395358883 
Porównaj
Książki o biznesie i ekonomii, Bogaty Pracownik - James Altucher
od 44

1 oferta

Bogaty Pracownik - James Altucher

  • ISBN 9788394741112 
Porównaj
Książki o biznesie i ekonomii, Niewzruszony - Tony Robbins
od 59

1 oferta

Niewzruszony - Tony Robbins

  • ISBN 9788394981921 
Porównaj
Książki o biznesie i ekonomii, Wojna Sztuki - Steven Pressfield
od 99

1 oferta

Wojna Sztuki - Steven Pressfield

  • ISBN 9788366516069 
Porównaj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.